RABAT DO -12% NA WSZYSTKO! KOD:  RABAT612   

Daria S.

Brak zdjęcia
Kobieta

Napisane opinie

Od lat jestem wierna marce BioTech i ich odżywkom białkowym. Skład, smak i konsystencja na najwyższym poziomie, dlatego mimo bogatej oferty wielu innych producentów nawet już nie szukam dalej i zawsze zawężam kryteria w wyszukiwarce do tej jedynej marki. Z ubolewaniem odnotowałam, że mój dotychczasowy faworyt, czyli Iso Whey Zero zmienił skład (?) - być może w odpowiedzi na pojawiające się tu i ówdzie opinie o nie najlepszej rozpuszczalności niektórych smaków. Dla mnie to akurat zmiana na minus, skąd postanowiłam przesiąść się na podobny produkt z rodziny BioTech. I póki co jestem na etapie testowania smaków - biszkoptowy jest obłędnie dobry, czekoladowo-kokosowy całkiem niezły, kasztanowy dla odmiany - niekoniecznie. Konsystencja, jaką lubię i do jakiej przyzwyczaiły mnie dawne Iso Whey. Dodam tylko, że żaden ze mnie wyczynowy sportowiec, czy wyjadacz siłowni - "białek" używam tylko dla urozmaicenia codziennej diety jako wygodnej formy odżywczego koktajlu, gdy w pracy brak czasu na bardziej wyrafinowane menu. Podsumowując - BioTech trzyma poziom i nie puszcza. Polecam.

Przygodę z tym produktem zaczęłam kilka miesięcy temu i teraz wykańczam już chyba czwarte opakowanie, robiąc między nimi kilkutygodniowe przerwy. Trudno mi jednoznacznie ocenić wpływ tego suplementu na apetyt/wygląd/ sylwetkę - faktem jest, że od maja ubyło mnie o 3 kg, co przy moich 168cm i prawidłowej wadze (jak to u kobiet bywa - nie odchudzam się, ale gdy spadnie kilogram czy dwa, to zawsze jest mile widziane ;) daje obecne 53 kg. Ćwiczę umiarkowanie, jem nieumiarkowanie (patrz: moja opinia na temat masła orzechowego...), a wagę trzymam w ryzach z tendencją spadkową. Czego chcieć więcej?

Produkcja, dystrybucja i sprzedaż tego produktu powinna być zabroniona... albo przynajmniej sprzedawana z wyraźnym ostrzeżeniem, że spożycie grozi popełnieniem grzechu obżarstwa, nieumiarkowania i łakomstwa w jednym ;) O bogowie... jak tak można? Uzależnić od siebie niewinną duszyczkę, która jak tylko dorwie się do słoika, to za każdym razem ucztowaniu towarzyszą składane samej sobie cichaczem obietnice, że "jeszcze tylko jedna łyżeczka i kończymy". I "może jeszcze jedna...?" Gdybyż to masło doczekało się jeszcze wersji crunchy, to... byłabym chyba już doszczętnie stracona, utraciwszy resztki zdrowego rozsądku. Podsumowując - nie można przyznać pięciu gwiazdek, bo tu całej konstelacji potrzeba!

Najlepszy z możliwych izolatów białkowych. Nawet już nie szukam innych, nie sprawdzam i nie testuję, bo wiem, że ostatecznie i tak wrócę do Biotech. Od lat w moim rankingu smaków lideruje cookies & cream - choć wydaje mi się, że chyba zmienili coś w składzie, bo proszek ma inną konsystencję - jest bardziej sypki (co być może jest odpowiedzią producenta na pojawiające się głosy o nie najlepszej rozpuszczalności/grudkach itp. Mnie akurat ta zmiana nie przekonała, bo i tak nie korzystam z szejkera, a mieszam cierpliwie łyżką i piję po kilkunastu minutach, a często przyrządzam na bazie tej odżywki swoje koktajle z innymi dodatkami. Odnoszę wrażenie, że ta wersja Iso Whey straciła nieco na smaku - nie wiem czy to stały kierunek zmian, czy tylko mnie trafiła się taka partia...
Za to nowość w moich zbiorach, czyli walnut liqueur zyskuje z każdym kolejnym dniem! O ile za pierwszym razem okazałam umiarkowany entuzjazm i dość powściągliwe reakcje, to po zużyciu całego opakowania bez wahania zamówiłam kolejne, bo smak jest naprawdę fajny! Zamierzam przetestować kilka kolejnych wersji smakowych, choć przywiązałam się do swoich ulubionych, a nie jestem fanką owocowych wersji (w mojej opinii wszelkie próby odtworzenia w laboratorium chemicznym smaku owoców rzadko kiedy przynoszą zadowalający skutek - wyjątek robię dla truskawki, która też jest oczywiście sztuczna, ale i tak przyjemna dla podniebienia).
Z zamówionych odżywek na przetestowanie czeka jeszcze wanilia z cynamonem - połączenie smaków, które wydaje się skazanie na sukces, choć póki co nie wypowiadam się na jej temat.
A co będzie dalej w kolejnych zamówieniach? Może marakuja?

Klasyk od sprawdzonego Olimpa. To moje pierwsze podejście do karnityny, o efektach będę mogła powiedzieć za jakiś czas. Skutków ubocznych brak, kapsułki wielkie, ale ja szczęśliwie nie mam problemów z przełykaniem tabletek.

Całkiem zgrabna przedtreningówka, wybrałam ją, że względu na brak kofeiny, której w moim codziennym menu jest już dosyć, bo uwielbiam kawę. Na temat smaku mogłabym dyskutować, ale wiadomo, że nie pije się jej dla rozkoszy podniebienia. Ważne, że daję kopa do ćwiczeń.

Używam ashwagandhy od pewnego czasu, po każdym opakowaniu robiąc kilkutygodniową przerwę. Tym razem trafiłam na preparat Treca z uwagi na wysoką zawartość "produktu w produkcie". O efektach póki co niewiele mogę powiedzieć, na razie za bogatą zawartość, duże opakowanie, wydajność i brak ubocznych efektów daję awansem 4 gwiazdki.

Od lat jestem wierna tej odżywce. Miałam kilka podejść do konkurencyjnych marek, ale żadna nie może się równać z BioTech. Smaki są niezrównane - w moim prywatnym rankingu zdecydowanie przoduje cookies & cream, potem idzie truskawka, jabłko z cynamonem, coffee i tiramisu. Teraz po raz pierwszy zamówiłam berry brownie - przyjemny w smaku, ale ranking pozostaje niezmienny. Przymierzam się do wypróbowania kusząco broniących likieru orzechowego i wanilii z cynamonem.