Michał K.

Brak zdjęcia
Mężczyzna

Napisane opinie

Stosuję regularnie od 3 miesięcy i widać różnicę.
Wcześniej brałem kilka różnych multiwitamin oraz minerały innych firm (nie patrzyłem nawet na skład tylko kupowałem w aptece to co Pani akurat mi proponowała).

Od trzech miesięcy zauważalnie poprawiło się moje samopoczucie i ogólnie pojęte zdrowie fizyczne, przy zachowaniu takich samych norm treningowych oraz godzin pracy.

Polecam.

Najlepszy izotonik w postaci proszku dostępny na rynku, tak pod względem składu, jak i ceny.

Smaki naprawdę dobre, tropikalny po prostu wymiata i tyle.

Dobrze się rozpuszcza, nie pozostawia osadu i złego zapachu w bidonie.

Jedyny minus, to opakowanie - po otwarciu warto przesypać do szczelnego pojemnika.

Chyba jeden z fajniejszych izotoników dla osób uprawiających sport.

Co do samego składu, oczywiście zawsze może być lepiej, ale naprawdę nie ma co narzekać (wszystko podane czarno na białym, więc można sobie porównać).

Bardzo duży plus za koncentrat/płyn - "pyk pyk pyk" i gotowe - można wsiadać na rower i jechać.

Smaki (subiektywna opinia):
kiwi - czy prawdziwe kiwi tak smakuje? Serio? No chyba nie...!
Wiśnia - trąci sztucznym aromatem na kilometr, ktoś chciał "zbyt dobrze" i przesadził.
Gruszka i jabłko - nie wiem czemu, ale odbijało mi się po tych smakach i dopadła mnie zgaga.
Malina - intensywnie trąci sztucznymi aromatami, zbyt słodka.
Owoce leśne - smaczne, ale chciało mi się pić więcej i więcej.
Czarna porzeczka - smaczna, nie za słodka, w przeciwieństwie do owoców leśnych smak naprawdę gasi pragnienie.
Pomarańcza - OK, nie ma się do czego przyczepić, może ciut zbyt słodka.
Cytryna - strzał w dziesiątkę i tyle.
Grapefruit, czerwony grapefruit - smaki dosyć zbliżone do siebie smakiem, moje ulubione.

Ocena na podstawie wypicia co najmniej 8 litrów każdego smaku (wymiana pełnymi bidonami z innymi uczestnikami wypraw rowerowych).

JAK DLA MNIE BOMBA

Przed wypadem rowerowym mam czas oraz zaplecze by na spokojnie odmierzyć odpowiednią porcję proszku lub skorzystać z koncentratu.
Niestety w drodze powrotnej izotonik tak samo zdało by się popijać.

No i mamy problem, bo nie chce mi się bawić w przesypywanie proszku do malutkich pudełeczek/woreczków czy branie że sobą odmierzonych wcześniej mililitrów koncentratu, bo nie ma to większego sensu - no i przede wszystkim trzeba mieć czas, a przy dwóch dorosłych osobach więc i czterech litrowych bidonach troszkę zabawy by było.

Saszetki sprawdzają się idealnie w terenie - nie trzeba nic odmierzać tylko wsypać do bidonu z wodą i jesteśmy gotowi do drogi.

Jak dla mnie idealne rozwiązanie w "drodze powrotnej" podczas wszelkich, dłuższych wypraw rowerowych.

Co do smaków - cytryna i pomarańcza OK, ale to grejpfrut jest THE BEST.