Rabat na odżywki ❗ -15%    Kod: WYCINKA15  

Przeżyjmy to jeszcze raz

Przeżyjmy to jeszcze raz

Na pewno jeszcze nie raz będę wracał do tego momentu, dla większości była to poprostu sobota, ale dla mnie zwieńczenie czegoś na co długo i ciężko pracowałem. Nie chodzi tu nawet konkretnie o złoto w ,bo wiadomo, że nie są to Mistrzostwa Europy, czy Arnold Classic tu chodzi o coś dużo więcej...

Gdy w 2014r pierwszy raz wyszedłem na scenę w Mistrzostwach Szkocji federacji Nabba, zajmując wtedy 7 miejsce (kat. NOVICE na debiuty się spóźniłem) byłem praktycznie pewien, że będzie to mój pierwszy i ostatni start mimo, że wg. paru osób miałem predyspozycje. Pierwsze przygotowania były okupione naprawdę bardzo dużymi problemami zdrowotnymi oraz mocno obciążaną psychiką, gdyby nie pomoc mojego brata Igora pewnie wtedy zakończyła by się moja kariera. Po mocnym zderzeniu z ziemią dość szybko postanowiłem wrócić na scenę, ale kolejne dwa starty w UK były delikatnie mówiąc "nie udane". Forma fatalna, zero przygotowania, ale za to miłe wspomnienia, bo wystartowaliśmy z bratem wspólnie i były to nasze ostatnie wspólne zawody.

W 2015r wróciłem do kraju, wtedy nikt nie traktował poważnie tego co robię i do czego dążę, często słyszałem po co Ci to? Szkoda zdrowia! To tylko towar, też bym tak mógł jakbym brał itd. a najlepsze, że większość tych osób jest dzisiaj w tym samym miejscu co w 2015r. Ale wiecie co? Wtedy dawało mi to jeszcze większego kopa, może to trochę chore, ale myślałem sobie ją Wam ku##a pokaże! jeszcze pokaże na co mnie stać! Kolejne starty, coraz lepsza forma, coraz wyższe lokaty, wszystko to dawało pewność, że idę w dobra stronę, a bycie "normalnym" zostawię reszcie. Zaczęły pojawiać się też pierwsze profity i pierwszy sponsor, ludzie zaczęli mnie poznawać i kojarzyć z kulturystyką, powstał tez fanpage, tak! Założyłem go dopiero po 3 sezonie i pierwszym większym sukcesie, czyli 2 miejscu we Władku na Baltic Cup w 2016r, a nie pół roku przed debiutem  W tamtym okresie bardzo pomógł mi Radziu Lizak, którego serdecznie pozdrawiam i ogromnie mu dziękuję za pomoc i wiarę we mnie. Wtedy też poznałem moja druga połówkę i do dziś potwierdza się, że za wszystkie sukcesy największa zasługa jest właśnie Oli, ale Tobie skarbie należy się osobny post, więc pozwól, że wrócę dalej to mojej małej autobiografii. W 2017r zdecydowałem, że czas w końcu spróbować sil na Mistrzostwach Polski, jadąc do Kielc po bardzo nie udanym występie na mistrzostwach Śląska nawet nie śniłem o takim zakończeniu, a finał miałbyć dla mnie sukcesem.

Ale patrząc na te wszystkie starty to właśnie porażki i brak wiary innych dawały mi największą motywację, bo w 2016r raczej nikt nie brał mnie pod uwagę, a tu niespodzianka chłopak z nikąd zostaje Vice mistrzem Polski. Był to chyba najbardziej wzruszający moment na scenie przez te wszystkie lata, a uczucia jakie mi towarzyszyło wtedy nie zapomnę do końca życia. Rok później na fit festiwal w Kielcach jechaliśmy bronić tytułu i walczyć o złoto i przede wszystkim pokazać, że srebro rok wcześniej to nie był przypadek. Wyszedłem w jeszcze lepszej formie i dosłownie o włos przegrałem wtedy z Michałem Okoniem, który miał wtedy sezon gdzie zgarnął wszystko co się dało Szacun Michał! Ale dwa srebra z rzędu na MP też można uznać za sukces, a zwłaszcza to, że udowodniłem samemu sobie, że należę do czołówki w kraju. Ale nadal jedna rzecz nie dawała mi spokoju..wygrana. O pierwsze miejsce ocierałem się kilka razy w tym na najważniejszych imprezach w kraju, ale nie dane było mi poczuć jak to jest być najlepszym danego dnia. Między innymi dlatego zdecydowałem się w tym roku startować, bo siedziało mi to z tyłu głowy i nie dawało spokoju. W tym roku postanowiłem w całości podporządkować się wytycznym i pierwszy od A do Z prowadził mnie trener Przemek Górynowicz, który pokazał mi, że można w trochę inny sposób przygotować się do zawodów, a efekt wyszedł jak sami wiecie. Tutaj muszę podziękować Łukaszowi, który przekonał mnie żebym zaufał Przemkowi, jak i również  Łukasz pomógł bardzo w przygotowaniach w tym roku jak i na samych zawodach Słodkiewicz Classic gdzie zrobił mega robotę na backstage - dzięki Wielkoludzie!

Przygotowania pod okiem Przemka przebiegły bardzo sprawnie, duże ilości jedzenia, dobry humor,
mnóstwo energii. Przemek jest świetnym trenerem i jestem pewien, że coraz więcej zawodników
będzie u niego w teamie, bo gość robi mega robotę, a jego indywidualne podejście i zaangażowanie są nieocenione. Wszystko szło Perfect aż do.. tygodnia przed Słodkiewicz Classic...szczerze? Miałem już o tym nie pisać, ale pewnie i tak mało osób doczyta do tego momentu. Na tydzień przed pierwszym startem w tym sezonie doznałem poważnej kontuzji dłoni. Nie wiadomo do dzisiaj czy kość była pęknięta, czy złamana, ale dłoń wyglądała jak balon, a ja praktycznie nie mogłem nią ruszać, ale teraz odpuścić na 5 dni przed? Nie ma mowy, nimesil jako przedtreningówka, paski do ciągów i jakoś to będzie. Nawet hantle 3kg musiałem wiązać paskiem, bo nie byłem w stanie go chwycić w prawa rękę. Oczywiście nie miało to wpływu na wynik na Słodkiewicz Classic, ale 4 miejsce w tych zawodach dotknęło mnie bardzo zwłaszcza, że całe przygotowania przebiegły idealnie, a ja miałem przeczucie, że to w końcu jest ten moment, ale cóż wynik z Poznania każdy zna i każdy wie jak było dlatego też nie mogłem się pogodzić, a swoje rozgoryczenie przeniosłem na najbliższych i wpadłem w obsesję, której sam się przeraziłem i nawet ja sam miałem dosyć swojej osoby. Wtedy byłem najbliżej zrezygnowania ze startu od początku całej mojej przygody z kulturystyką, ale znowu pomogły dwie najbliższe mi osoby: moja Ola oraz mój przyjaciel Sebastian, którzy pomogli mi oczyścić umysł i docisnąć jeszcze bardziej ostatnie dni przed startem w Kunicach. Wracając do początku wpisu i dla Was "zwykłej soboty", a dla mnie to do dnia, do którego prowadziły te wszystkie starty...

Jadąc do Kunic byłem spokojny jak nigdy, ze mną najbliższe mi osoby i zero nastawiania się na
cokolwiek, jechałem po prostu zrobić swoje. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że zapamiętam ten dzień na długo i po raz kolejny pokaże sobie, że porażki i upadki są tylko częścią drogi i należy po nich jak najszybciej się podnieść i wrócić silniejszym. I jak się okazało parę godzin później tak znowu było i tym razem. Po chyba największym rozczarowaniu w dotychczasowej karierze dwa tygodnie później zrobiłem to - wygrałem zawody Herkules Cup w Kunicach jednogłośnie. I samo zwycięstwo chyba nie cieszyło najbardziej, a fakt, że nie odpuściłem, że mimo upływu lat ciągle wierzyłem, że w końcu się uda i mimo wielu zwątpień, gorszych chwil, a nawet złamań - zrobiłem to... Do tego forma jaką udało się przygotować dała mi mnóstwo wiary w siebie, zastrzyk motywacji i pewność, że mogę walczyć o najwyższe lokaty na największych imprezach.

Jeżeli dotrwałeś do końca tego posta dziękuję, dużo to
dla mnie znaczy, tak samo jak fakt że śledzisz moje poczynania...
Piona    

Czwartek, 23 maja 2019

Artykuł nie był jeszcze oceniany.

Zaloguj się, aby ocenić.

Mogą Cię zainteresować

Nigdy się nie poddawaj

Nigdy się nie poddawaj

Szósty sezon z rzędu, kilkanaście startów, setki godzin cardio, miesiące na diecie, ciężkie treningi cały rok, mnóstwo wyrzeczeń, a mimo to ciągle brakowało...

Regeneracja

Regeneracja

W tym roku po zakończonym sezonie bardzo poważnie podszedłem do tematu regeneracji i zdrowia. Współpracę z fizjoterapeutą zacząłem przed ostatnim startem w sezonie i już po dwóch zabiegach efekty były niesamowite, więc tylko...

Progres

Progres

Dzisiejszy wpis chciałem zacząć od przedstawienia Wam mojego progresu, który zrobiłem na przełomie ostatnich 8 miesięcy. Przeglądając ostatnio zdjęcia z zeszłego roku trafiłem na fotkę z końcówki zeszłorocznej masy gdzie to ważyłem

Pull... i anaboliczne parówki!

Pull... i anaboliczne parówki!

Dzisiaj trening rozpoczął się o godzinie 7:00. Ostatnio staram się trochę więcej czasu poświecać na regenerację dlatego śpię trochę dłużej niż zwykle.
Wtorek okazał się dniem treningu Pull czyli plecy, bok barków oraz biceps..

Napisz pierwszy komentarz!

  • Wygraj bon BCAA.pl o wartości 100 zł!

    Co miesiąc losowanie kolejnej nagrody. Zapoznaj się z warunkami!

  • Baw się i pisz, co myślisz!

    Komentarze pomagają nam tworzyć bardziej interesujące treści. Dzięki nim wiemy, na co mamy zwrócić większą uwagę.

Napisz komentarz

Chcesz mieć własny awatar (obrazek) i pseudonim?
Utwórz konto i profil na forum BCAA.pl!